piątek, 9 grudnia 2016

Prolog

Pierwszy września.
Jak zwykle gdy mijam cię na ulicy, patrzysz na mnie jakbym cię skrzywdziła w najpaskudniejszy sposób. Masz twarz, która wręcz krzyczy Heartbreaker, heartbreaker over here! 
Na twoich pełnych ustach układa się łobuzerski uśmiech, a twoja dłoń spoczywa na jej biodrze. Widzę jak jej lśniące włosy opadają wraz z głową na twoje ramię. Staram się nie skupiać wzroku na was, ale jest to ciężkie, bo przyciągacie uwagę każdego. Idealna para. Idealna dziewczyna. Idealny chłopak. Idealna miłość.
Piękna partnerka, piękny partner, jej błękitne oczy odbijają jego cudowną zieleń tęczówek. 
Ale gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Czemu jednak kierujesz do mnie nienawistne spojrzenia? Jakich głupot musiałeś się nasłuchać na mój temat, żeby mordować mnie tak okrutnym spojrzeniem?
Zawsze za dużo analizuję. Cieszyć się i dziękować za to czy płakać i wyklinać? Dar i klątwa w jednym, tak bym to ujęła. Jeśli znam powód czyjegoś zniechęcenia przyjmuję go bez mrugnięcia okiem, ale dlaczego akurat zawsze ty? Mam obsesję na tym punkcie. Przestań to robić.
Czy ty...
Nie. Nie, to niemożliwe. Idziesz w tym samym kierunku co ja. Czyżbyś szedł tam dla niej? Nie, opcja wykluczona, przecież wszystkie szkoły mają rozpoczęcie o te samej godzinie. Czyżbyś zmierzał tam, gdzie ja?



Tłum układa się na obręczy linii koła wymalowanej na naszym dziedzińcu szkolnym. Jesteś dokładnie naprzeciwko mnie. Czuję twoje oczy wywiercające dziurę w mojej osobie. Ściskasz jej dłoń i pewnym, choć subtelnym ruchem odwodzisz ją od plotkowania obracając w inna stronę. W moją stronę.Ona uśmiecha się pusto i szepce ci coś na ucho, a po chwili wybucha gromkim śmiechem. 
Mimo, że powróciła do poprzedniej czynności, ty stoisz jak stałeś i obserwujesz mnie jakbyś był ochroniarzem, a ja obleśnym, podejrzanym typem i aż do przemówienia dyrektora nie ruszasz się z miejsca.


Po rozpoczęciu kierujemy się do klas. Odszukuję moją intelektualną grupkę mózgowców znajdujących się już w klasie, którzy jak zwykle wykłócają się na przypadkowy temat, prawdopodobnie dotyczący egzystencji. Próbują mnie wciągnąć w rozmowę i w rozsądzenie, czyje zdanie jest słuszne, ale ja skutecznie odciągam ich od tego pomysłu. Spokojnie siadam obok jednej z tych cudnych osób, najbliżej okna jak się dało i spoglądam przez okno. Piękne, brązowe, żółte i czerwone liście, prawdopodobnie przywiane przez wiatr z położonego niedaleko lasku, zaczęły wirować jak na zawołanie. Ku mojemu zaskoczeniu widzę wasze sylwetki wślizgujące się do tej samej klasy co moja i siadające 2 ławki przede mną. Dosłownie kilka sekund po was wchodzi przypadkowy profesor i rozdaje nam plany lekcji wspominając o czymś kompletnie nieistotnym. Już po kilku minutach jesteśmy wolni i możemy się cieszyć ostatnim dniem wolności. Wychodzę niemalże ostatnia Chcę przemknąć bocznym wyjściem wraz ze znajomymi, jednak widzę ciebie jak całujesz ją, jednocześnie przyciskając jej drobne ciało do ściany właśnie w tym korytarzu. Wszyscy bezgłośnie decydujemy się na powrót tą samą drogą, nie chcąc wkroczyć w gorętszą akcję.



-Dlaczego jesień? - to lakoniczne i niezbyt sensownie ułożone zdanie padło z ust
-Co masz na myśli?
-Dlaczego nie może być po prostu zimy zaraz po lecie? I błagam, nie odpowiadaj mi w sposób naukowy. -przewraca oczami i kontynuuje obijanie się na moim łóżku.
-Nie sądzisz, że byłoby to zbyt gwałtowne? - mruczę cicho, a ona sięga po piłeczkę i zaczyna ją podrzucać.
-W sumie zapomnijmy, tematu nie było. - łapie przedmiot i przewraca się na bok-Wypatrzyłaś już kogoś dzisiaj?
-Masz na myśli jakiegoś przedstawiciela płci męskiej, który byłby homo sapiens, a nie pustym neandertalczykiem z butelką piwa w ręku i spodniami zaczynającymi się na połowie tyłka?
-Gdyby był niebrzydki... - mrugnęła do mnie wtulając się w poduszkę. Czemu myślę o tobie? Czemu akurat o tobie? Fakt, jesteś niebrzydki, ale gust do kobiet masz okropny, ktoś z podjętym takim wyborem z pewnością nie byłby człowiekiem rozumnym. Zanim dam jej jakąś sensowną odpowiedź, zasypia, więc wracam do mojego pałacu umysłu.

9 komentarzy:

  1. I kolejene niesamowite dzieło bez skazy Twojego autorstwa. Niecierpliwie czekam na pierwszy rozdział kochanie <3
    ~Twoja psychofanka ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm ... zielone tęczówki? Czyżby Kendall? xd Ale bardzo ciekawy prolog. Kiedy to się chodziło do szkoły ... eeh to takie odległe czasy (Sylwia staph). Czekam na pierwszy rozdział!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu mam podejżenia, że te zielone to James, a nie Kendall jak to sądzi Sylwietta? Xd
    Bardzo podoba mi się ten prolog i czekam na 1 rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm... A ja z chęciom wyłączę przewidywanie najmniejszych rzeczy i będę czytała.
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć, zostawiłaś mi spam na nowym blogu na dzień dobry. Przeczytałam prolog i nie mam się do czego przyczepić. Początek całkiem niezły, wprowadzenie bardzo ładne. Czekam na nn i mam nadzieję, że będziesz mi zostawiała komentarz trochę częściej niż tylko wtedy, kiedy opublikujesz nową notkę. Trzymaj się! Cześć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy, kiedy mam czas, piszę notkę, a zaraz po tym zabieram się za nadrabianie blogów obserwowanych ze względu na kompletny brak czasu na takie rzeczy w innym terminie. Chciałabym komentować zaraz w dniu, w którym dodasz notkę, u innych blogerów również bym chciała tak chciała, ale nie jest to możliwe ze względu na naukę, późne powroty do domu oraz zajęcia dodatkowe i obowiązki, przez które notabene na jakiś czas uprzednio zawiesiłam kompletnie moją działalność tutaj.
      Nie piszę, bo pilnie potrzebuję komentarza. Piszę, bo mam czas, a jak już mam czas,który przeznaczam na bloggera, to najpierw piszę notkę, a potem wam komentuję-jeśli ci to nie odpowiada, zaprzestanę tego "wybiórczego komentowania", ale zdecydowanie nie ma opcji, żeby zawsze ci komentować na czas, nie każdy i nie zawsze ma taką szansę.

      Usuń
    2. Rozumiem. Wcale się Ciebie nie czepiam, po prostu czasami jest mi przykro, że mam mały odzew (wiem, lepsze to niż nic), a potem pogadałam sobie z przyjaciółką i ona przekonała mnie, żebym się zaczęła częściej upominać. Ogarniam, że masz mało czasu, ale jak już wspomniałam: lepsze to niż nic. Mam nadzieję, że nie zrobiło C się przykro. Trzymaj się. Cześć!

      Usuń